Lasy Świata Kenia 2018 - część 1

Lasy Świata Kenia 2018 - część 1

luty 11, 2018 - 05:28

7 lutego o północy wyruszyliśmy w naszą podróż. Była to bardzo zimna noc, jednak już po kilku godzinach wylądowaliśmy w gorącej Nairobi, stolicy Kenii.

Tutaj spotkaliśmy się z miejską dżunglą, tłumy na chodnikach, sygnalizacja świetlna do której nikt się nie  stosowali i chaos w którym odnajdowali się tylko tubylcy. Dodatkowo hałas oraz zapach spalin, był to jednak tylko przystanek przejściowy i już następnego dnia wyruszyliśmy do miasta Naivasha, które leży nad jeziorem o tej samej nazwie. Jadąc mogliśmy obserwować pasące się na poboczach osły, kozy, owce oraz krowy.

Następnego ranka idąc nad Jezioro Naivasha spotkaliśmy pierwsze dzikie zwierzęta- małpki które skakały w koronach drzew. Oprócz nich były tam również mieniące się na niebiesko ptaki, znajomo wyglądający dudek a na szczycie najwyższych drzew dostrzegliśmy dwa piękne bieliki.

Dotarliśmy nad jezioro, przy brzegu stały łódki tubylców którzy zajmują się rybactwem, a wśród nich ogromne ptaki: pelikany oraz marabuty. Wsiedliśmy wszyscy do łódki i wypłynęliśmy na jezioro. Już po chwili ukazały nam się pierwsze hipopotamy,  które wystawiały tylko nozdrza znad wody i leniwie odprowadzały nas wzrokiem. Na brzegu natomiast pasły się zebry oraz antylopy. O odpowiednią dawkę adrenaliny dbało kilkukrotne wpływanie na mieliznę, z której ciężko było wypłynąć. Jednak ostatecznie bezpiecznie dopłynęliśmy na brzeg.        

Z nad Jeziora Naivasha przemieściliśmy się do rezerwatu Crater Lake. Tutaj przewodniczka zaprowadziła nas na szczyt starego wulkanu z którego rozpościerał się piękny widok: w dole w kraterze dawnego wulkanu niewielkie jeziorko, a na horyzoncie góry. Dodatkowo wystająca skała, która wyglądała jak wyciągniętą z filmu Król Lew.

Po zejściu niżej pojawiły się zwierzęta, m.in guźce oraz największa i najwyżej skacząca antylopa eland. Nasz spacer dobiegał końca i zaczęło się robić ciemniej, a wraz ze zmierzchem uaktywniły się hieny, które dość śmiało chodziły niedaleko nas. Pośpieszeni tą atrakcją bezpiecznie wróciliśmy do busów,  które zawiozły nas do naszego miejsca zakwaterowania, abyśmy mogli nabrać sił na kolejny dzień pełny wrażeń.

Sobota była dniem przeznaczonym na wycieczkę po Parku Narodowym Hells Gate. Kiedy przybiliśmy na miejsce, każdy z nas otrzymał rower, byli nawet śmiałkowie, którzy zdecydowali sie na tandem. Tak uzbrojeni ruszyliśmy w drogę, która biegła przez kanion. Ta tuj na wyciągnięcie ręki mieliśmy stada zebr oraz antylop, guźce z młodymi przebiegały nam drogę, a w oddali widać było ogromne bawoły, przed którymi ostrzegał nas przewodnik. 10 km minęło  bardzo szybko i  dotarliśmy do miejsca w  którym rozpoczynał się ogromny wąwóz. Tutaj  zostawiliśmy rowery, a wycieczkę  kontynuowaliśmy na pieszo. Najpierw obserowaliśmy wąwóz z góry, a poźniejsz zeszliśmy na jego dno, gdzie panował przyjemny cień. Krętymi ścieżkami dotarliśmy do "piekła", w którym przewodnik pokazał nam, że ustawiając się odpowiednio, padające światło  tworzy kształty kontynentów. To był punkt końcowy naszej wycieczki po wąwozie. Ruszyliśmy w stronę miejsca, gdzie zostawiliśmy rowery, aby móc wrócić poprzez kanion ponownie obserwując zwierzęta i ich zwyczaje.

Ten dzień dał nam przedsmak tego co będziemy mogli  zobaczyć na  safarii w parku Masai Mara,do którego zaraz wyruszamy.

 

Aleksandra Ćwiejkowska, stypendyska Nadleśnictwa Świeradów

stat4u