Sumatra 2017 – relacja z wyprawy studentów i pracowników Wydziału Leśnego UP w Poznaniu – część 3

Sumatra 2017 – relacja z wyprawy studentów i pracowników Wydziału Leśnego UP w Poznaniu – część 3

luty 20, 2017 - 13:29

Nadszedł czas na opuszczenie Bukit Lawang, miejsca, które z pewnością na długo pozostanie w naszej pamięci. Już z samego rana udaliśmy się w drogę do Lake Toba, a dokładnie na wyspę Samosir. Lake Toba jest jeziorem wulkanicznym i jednym z największych jezior słodkowodnych na świecie, natomiast wyspa Samosir jest największą na świecie wyspą, położoną na wyspie. 

Jest ona również ośrodkiem kultury plemienia Bataków. Są to spokrewnione ludy zamieszkujące północno-zachodnią część Sumatry. Pierwsze wzmianki na temat ludu pochodzą od angielskiego podróżnika i orientalisty Williama Marsdena, który nazwał opisywane obszary jako królestwo kanibalistycznego ludu. Posługują się językami batackimi oraz własnym pismem pochodzenia indyjskiego. Nazwa Batak prawdopodobnie pochodzi od pejoratywnego określenia pogańskich plemion górskich, używanego przez muzułmańskich mieszkańców wybrzeży. Obecnie większość mieszkańców wyspy Samosir jest chrześcijanami. Batakowie to rolnicy, uprawiają głównie ryż, w górach uprawiają kukurydzę i warzywa oraz trudnią się hodowlą, tkactwem, obróbką drewna i złotnictwem. Słyną również z oryginalnej i unikatowej architektury drewnianych domów.

Droga wiodąca do Lake Toba była długa i dość nużąca, ponieważ prawie cały czas otaczały nas plantacje palmy olejowej (Elaeis guineensis) oraz kauczukowca brazylijskiego (Hevea brasiliensis), na szczęście widoki umilały nam też stosunkowo licznie występujące tam łowce krasnodziobe (Halycon smyrnensis) i pojedyncze łowce brązowoskrzydłe (Pelargopsis amauroptera). Po kilkugodzinnej podróży widoki za oknem samochodu zaczęły się zmieniać. W wyżej położonych rejonach przeważały pola ryżowe a wśród nich bawoły oraz liczne czaple. Gdy zbliżaliśmy się do miejsca docelowego pojawiły się pierwsze sosny Mercusa (Pinus merkusii), oraz stada makaków orientalnych (Macaca nemestrina) i makaków krabożernych (Mecaca fascicularis). Na miejscu zjedliśmy obiad przy miejscowym targu z różnorodnymi owocami i warzywami. Do hostelu Toba Village położonego na półwyspie Tuk-tuk na wyspie Samosir dotarliśmy ostatnim promem. Wraz z zachodem słońca na wyspę zlatywały stada czapli dodając jej rajskiego wyglądu a nad głowami szybowała imponująca kania bramińska (Haliastur indus). Wieczorem, podczas spaceru trafiliśmy do miejscowego „Domu kultury”, gdzie słuchaliśmy gry na gitarze i piosenek wykonywanych w lokalnym języku a także mogliśmy spróbować regionalnego wina produkowanego z arengi pierzastej (Arenga pinnata) nazywanego przez miejscowych Tuak. Tego dnia po raz pierwszy od wyjazdu z Polski, ku uciesze wszystkich, zjedliśmy wieprzowinę oraz wołowinę.

Wyspę Samosir, ze względu na jej wielkość, najwygodniej zwiedzać na skuterze. Najładniejsze widoki są z wyspy na zbocza krateru obrośnięte soczystą zielenią. Aby w krótkim czasie zobaczyć jak najwięcej posuwaliśmy się główna drogą wzdłuż wybrzeża. Pomysł wypożyczenia skuterów wzbudził wiele emocji. Pierwsze próby opanowania „maszyn” kończyły się różnie, należało też pamiętać o ruchu lewostronnym. Ten sposób zwiedzania wyspy jest tutaj bardzo popularny. Podczas drogi zatrzymywaliśmy się w najciekawszych miejscach. W miejscowości Ambarita oglądaliśmy tak zwane „kamienne krzesła”, dawne miejsce spotkań starszyzny plemiennej oraz miejsce wykonywania niektórych z wyroków, w tym najostrzejszego, gdzie skazaniec został zabijany i zjadany przez członków starszyzny. Na szczęście niemieckim misjonarzom w XIX wieku udało się wyperswadować te praktyki tutejszym mieszkańcom. W miejscowości Simanindo zatrzymaliśmy się by zwiedzić muzeum kultury Bataków (Museum Huta Balon Simanindo). Mogliśmy zobaczyć słynne domy w kształcie łodzi od środka oraz podziwiać bardzo charakterystyczne grobowce rodzinne. Zatrzymaliśmy się też przy punkcie widokowym, z którego rozciągał się widok na prawie całą wyspę. Prowadzenie skuterów nie ograniczało nas w podziwianiu okolicznej przyrody, między wioskami zaobserwowaliśmy płochliwe sroczki zmienne (Copsychus saularis), które do tej pory widywaliśmy tylko w klatkach. Jest to gatunek ptaka z rodziny muchołówkowatych (Muscicapidae) i występuję na obszarach tropikalnych w kilkunastu podgatunkach. Jest szczególnie ceniony za melodyjny śpiew a jego masowe wyłapywanie do celów hodowlanych przyczynia się do wyginięcia gatunku. Innym zagrożeniem jest polowanie na niego w okolicach miasta Medan, ponieważ istnieje silne przekonanie o właściwościach leczniczych jego mięsa w zaburzeniach mowy. Ptaki te są zwykle łapane i zestrzeliwane przez ludzi na plantacjach oleju palmowego. W trakcie zwiedzania wyspy Samosir mogliśmy orzeźwić się świeżym mleczkiem kokosowym oraz spróbować bardzo kontrowersyjnego owocu, czyli duriana (Durio zibethinus). Owoc ten smakuje specyficznie i wydziela silny, nieprzyjemny zapach. Nie wolno go przewozić w środkach komunikach publicznej ani wnosić do większości hoteli. Mówi się, że albo go pokochasz albo znienawidzisz. Nasze wrażenie nie były tak skrajne i części z nas nawet smakował. Trafiliśmy również do miejscowego artysty, który trudnił się rzeźbiarstwem oraz malarstwem i chętnie pokazał nam swoje prace, które nawiązywały do tradycji Bataków. Podczas całego dnia otaczały nas pola ryżowe oraz nieliczne plantacje kawy, kakao i kukurydzy. Podczas obiadu z widokiem na jezioro odwiedził nas na chwilę ciekawski łagiewnik białopierśny (Amaurornis phoenicurus). Wieczorem w zaprzyjaźnionej restauracji zjedliśmy najpyszniejszą rybę pod słońcem, przygotowaną według lokalnej receptury. Lud Bataków jest bardzo rozśpiewany, w związku z czym tego dnia również mieliśmy wieczorny koncert.

Kolejnego dnia wyspę Samosir zwiedzaliśmy chodząc po okolicznych targach i pobliskich wioskach. Część grupy ponownie wypożyczyła skutery a część powędrowała pieszo w kierunku wzgórz by podziwiać widoki rozciągających się pól ryżowych a także fragmentów lasów, w niewielkim stopniu wykorzystywanych przez człowieka. W wielu miejscach mijały nas stada mniszki białogłowej (Lonchura maja). W ciągu dnia odzywało się wiele ptaków ale szczególnie pięknie śpiewały nam wilgi chińskie (Oriolus chinensis). Na niebie na krótką chwilę ale bardzo dokładnie pojawił się, jak dotąd jedyny przedstawiciel sokołowatych (Falconidae), występujący również u nas – sokół wędrowny (Falco peregrinus). Każde miasteczko na wyspie miało swój niepowtarzalny urok, ponieważ w każdym sklepie można było załatwić wiele rzeczy. Spotkaliśmy się z niesamowitą różnorodnością, od „magicznych grzybów”, poprzez masaż tradycyjny i wysyłanie pocztówek do wypożyczani skuterów a nawet jedzenia świeżych homarów i to wszystko w jednym miejscu.

 Toba Lake zachwyciło nas bogactwem roślin i zwierząt a kultura tutejszych ludzi nas urzekła ale czas ruszać w kolejne miejsce, w końcu czeka na nas półkula południowa!

Natalia Czapiewska

stat4u