Lasy Świata Gwatemala 2020 - Tikal zaginione miasto Majów

Lasy Świata Gwatemala 2020 - Tikal zaginione miasto Majów

luty 22, 2020 - 00:14

Wiele godzin zajęło nam dotarcie do Flores, miasta położonego nad jeziorem Peten Itza. Kompania leśników po wielu dniach wspólnego przemierzania Gwatemali przegryzła się jak dobre ceviche, co sprawia, że podróżuje się nam wybornie. Z Flores już bardzo blisko do Tikal, miasta Majów położonego w sercu dżungli. Wiele poświęcenia wymagało zwleczenie się z łóżka, aby na godzinę szóstą rano w pełnej gotowości i rynsztunku zasiąść w autokarze kierującym się w kierunku miasta Majów.

Tikal zamieszkane było od VI w p.n.e. do X w n.e., a dzisiaj możemy podziwiać tu ruiny dawnych świątyń i pałaców. Zachowane do naszych czasów ceremonialne centrum dostępne było jedynie dla arystokracji, kapłanów i urzędników. Zwykli mieszkańcy zamieszkiwali proste szałasy na obrzeżu miasta. Ale może od początku…

Po przybyciu do Tikal tuż po wschodzie Słońca, nasz przewodnik z wielkim zaangażowaniem opowiadał o świecie dawnych mieszkańców tego miasta i ich wierzeniach. Zaraz po wkroczeniu do selwy skrywającej pozostałości cywilizacji Majów przywitało nas stadko ostronosów, które oswojone przez turystów chętnie wdzięczyły się do zdjęć, ku uciesze uzbrojonych w aparaty turystów z Polski. Po drodze do kompleksu wschodniego wybrańcom udało się jeszcze zaobserwować tukana, na moje nieszczęście nie znalazłem się w gronie szczęśliwców i musiałem zadowolić się fotografią na tablicy informacyjnej. Dalej leśna ścieżka prowadziła do Wielkiego Placu, a drogę umilały nam czepiaki grasujące w koronach drzew i posilające się owocami.  Wielki Plac to swoiste centrum miasta, znajdują się przy nim dwie świątynie i budynki Akropolu Północnego i Centralnego. Jedna z piramid licząca 46 metrów wysokości nazywana jest Świątynią Wielkiego Jaguara. Obie świątynie wybudowane zostały w złotych czasach państwa Majów.

Po obejściu Akropolu Północnego przeszliśmy do zabudowań, w których smacznie spały nietoperze. Oj, ile radości sprawiło spotkanie tych latających ssaków moim towarzyszom podróży, zamiłowanym chiropterologom. Już trochę zmęczeni upałem i przebytymi kilometrami, udaliśmy się zdobywać szczyt najwyższej piramidy liczącej 65 metrów wysokości, nazywanej Świątynią Dwugłowego Węża. Ze szczytu roztacza się wspaniały widok na dżunglę i inne piramidy. W akompaniamencie odgłosów selwy leniwym krokiem dotarliśmy do świątyni IV, na której szczycie spotkaliśmy wielu ciekawych ludzi, w tym  turystów z Polski i lotników z całego świata, którzy awionetkami zwiedzają Amerykę Środkową. Pod tą świątynia kończy się trasa z przewodnikiem. Było już dość późno i część grupy postanowiła udać się do wyjścia, aby w cieniu odpoczywać w oczekiwaniu na autokar, ale nie ja i dr Wiatrowska i dr Glura. Wspólnie udaliśmy się na poszukiwanie boiska do gry w piłę, a po drodze obeszliśmy jeszcze piramidę V liczącą 59 metrów.

Wybiła godzina piętnasta, odnaleźliśmy swój autokar i ruszyliśmy w drogę powrotną do Flores.  Tu już szybko znaleźliśmy dogodne miejsce na obiad. Doprawdy był wyborny. Tyle potraw, ile osobowości. Od deserów po zupy, kończąc na stekach dla prawdziwych mężczyzn. Dla tych co jeszcze odczuwali głód przewidziany był jeszcze wieczorny street food.

Wyprawa do zaginionego miasta Majów była niesamowita, pełna cudownych widoków i interesujących historii.

Radosław Roszak