Lasy Świata Gwatemala 2020 - Wizyta w Utopii

Lasy Świata Gwatemala 2020 - Wizyta w Utopii

luty 18, 2020 - 11:29

Hotel Eco Utopia to miejsce niezwykłe. Leży „na końcu świata”, pośród lasów tropikalnych, można tam dojechać chyba tylko samochodem terenowym. Klimat tego miejsca jest niezwykły, a dostęp do Wi-Fi mocno ograniczony, przez co jest on pełen ludzi z najróżniejszych zakątków świata. Wiele tu osób o nieco „hipisowskiej” duszy, nieraz spędzając tu wiele tygodni pracując na wolontariacie w oderwaniu od cywilizacji. Dotarliśmy tam po długiej, ponad dziewięciogodzinnej i męczącej podróży.

Kolejny dzień był pełen wrażeń. Pobudka wśród śpiewu ptaków i szumu rzeki Rio Cahabon, słyszanych bezpośrednio z łóżka (niektóre pomieszczenia hotelu nie są odgrodzone od lasu żadnymi ścianami!) jest czymś niezwykłym! Dla mnie i dr Wiatrowskiej poranek rozpoczął się godzinną sesją jogi. Po ćwiczeniach dotarliśmy do reszty ekipy raczącej się śniadaniem. Według mnie pysznym, jednak nie wszyscy byli zachwyceni faktem, że są tam dostępne jedynie opcje wegetariańskie. Szybciutko dołączyliśmy do jedzących, aby o godzinie 10:00 wyjechać dwoma terenówkami w celu zwiedzania jaskini. Do jej eksploracji zostaliśmy wyposażeni w bardzo klimatyczne świece. Chodziliśmy, brodziliśmy, a nawet pływaliśmy w miejscach gdzie było tyle wody, że nie czuliśmy dna. Było to nie lada wyzwanie biorąc pod uwagę zapalone w dłoni świece. Wewnątrz jaskini wśród ciekawych form skalnych na sklepieniu najbardziej spostrzegawczy z nas dojrzeli przelatujące nietoperze.

Następnie przeszliśmy się wzdłuż rzeki. Chętnie mogli skoczyć z wysoko zawieszonej liny do wody, a później również wykonać podobny skok z dwóch skał w punkcie widokowym. Jedna z tych skał pozwalała na bezpieczny skok z wysokości 8 metrów. Znaleźli się w naszej grupie śmiałkowie na taki wyczyn, co zostało nagrodzone spojrzeniami pełnymi podziwu i oklaskami.

Kolejnym punktem była wycieczka do parku narodowego Semuc Champey. Po drodze podziwialiśmy bogactwo przyrodnicze tutejszych lasów, próbując rozpoznać jakiekolwiek znane rodzaje czy gatunki roślin, zwierząt i grzybów. Po przejściu przez szlak górski kąpaliśmy się w niezwykłych stawach uformowanych na wapiennej platformie, mając świadomość, że kilka metrów pod nami, w wydrążonym tunelu, płynie rwąca rzeka! Miejsce to było piękne.

Ostatnim punktem dnia, dla chętnych, był spływ na dużych oponach w rzece. Okazało się to świetnym doświadczeniem, pomimo że woda była zimna i nieco zmarzliśmy. Trzeba było podążać określonym szlakiem za przewodnikiem, podnosząc się w na oponach w niektórych miejscach, by nie uderzyć plecami o skały pod wodą. Reszta grupy wróciła na piechotę.

Kolejny dzień również rozpoczęliśmy praktyką jogi, do której przekonał się kolega Radek. Widząc pojawiający się od czasu do czasu deszcz zdecydowaliśmy rozdzielić się na dwie drużyny. Połowa grupy została w hotelu grając w karty, spacerując w okolicy z aparatem wśród wszechobecnych kakaowców (w hotelu robią własną czekoladę i nie tylko!) bądź usiłując złowić ryby w rzece prowizorycznymi wędkami (prawdę mówiąc bez spektakularnych rezultatów). Pozostałe osoby poszły spędzić czas przy stawach w parku narodowym, którymi niedostatecznie nacieszyli się poprzedniego dnia. Nie bez znaczenia była też możliwość zjedzenia mięsnego obiadu przyrządzonego przez okolicznych mieszkańców nieopodal. Wieczorem integrowaliśmy się grając w karty, relaksowaliśmy w hamakach, na huśtawkach i w końcu poszliśmy spać świadomi bardzo wczesnej pobudki następnego dnia by pojechać do naszej kolejnej destynacji, miasta Flores. Tak zakończył się ten utopijny czas.

Krzysztof Rutkowski